Nigdy nie poznasz drugiego człowieka w 100%


Patrzysz na niego i widzisz niedostępnego, obojętnego mężczyznę. Obserwujesz jego ponure, można nawet powiedzieć, że czasami depresyjne podejście do ludzi  i z każdym kolejnym spojrzeniem gubisz się coraz bardziej w jego zachowaniu. Przestajesz ogarniać o co mu tak naprawdę chodzi i zaczynasz się zastanawiać czy on rzeczywiście jest człowiekiem (mówił, że nie lubi słodyczy!). Po paru latach znajomości widzisz go znowu na tym samym miejscu, tym razem uważasz, że znasz go na wylot. Czy aby na pewno wiesz o nim wszystko?

5 powodów na to ze nie znasz człowieka w 100%

Nie wiem jak bardzo byś się starał to i tak nigdy nie poznasz szczegółowej historii innych. Nikt nie lubi opowiadać o niekomfortowych sytuacjach. Szczególnie osobom do których nie ma się zaufania. Początkowo nikt nie wiedział, dlaczego House był oschłym chamem.  To chyba jest największa bariera- ZAUFANIE. Albo on jest za bardzo podejrzliwy, albo z tobą jest coś nie tak.

Nie wchodzi się z butami do strefy Sacrum, które w tym kontekście oznacza nasze prywatne miejsce do którego to my wybieramy, kogo tam wpuścimy. Aby je chronić  jesteśmy bardzo często skłonni do mówienia czegoś, całkiem innego niż myślimy. Nasz obraz, który sobie wykreowaliśmy  wśród innych nie może ucierpieć. Jeżeli wszyscy kłamią, to znaczy, że wszyscy mają uczucia. Nie robili by tego bez konkretnego celu. Może się czegoś bali, pragnęli, kochali? Nawet Holmes miał oddanego przyjaciela- doktoraWatsona. Nawet ten najpopularniejszy socjopata po śmierci swojego psa czuł przygnębienie, a to już coś jak na "high-functioning sociopath".



Nie tylko kobiety, ale i mężczyźni są bardzo zmienni. Dążę do tego, że zanim zdążymy kogoś poznać, on zmienia całkowicie swoje nastawienie. Staje się mniej lub bardziej rozsądnym i dojrzałym człowiekiem i ciężko jest tobie stwierdzić: czy to nadal ten dzieciak z piaskownicy czy pan prezes dużej korporacji. Ale nie ten prezes szukający zysku, żerując na nieszczęściu innych. Tylko ten, który razem z zespołem buduje krok po kroku swoją firmę.

Nie znamy do końca samych siebie, a chcemy zobaczyć co siedzi w innym człowieku. Nie ma to sensu, jak zwykle powinno się zaczynać od siebie. Kiedy już odnajdziemy to coś, zaczniemy szukać tego u innych. Patrzenie przez pryzmat własnych doświadczeń nie jest najlepszym pomysłem, bo bardzo łatwo jest się w tym pogubić.

Nigdy nie poznasz człowieka w 100% bez jego zgody. Poznasz go tylko na tyle na ile ci pozwoli. Ale chyba ty też nie lubisz nieproszonych gości?


3 komentarze:

  1. Zgadzam się, najbardziej z tym, ze udostępniamy ludziom tyle informacji o sobie, ile chcemy. Czasem nawet ukochana osoba nie wie wszystkiego, co było przed nią. Omijanie niektórych faktów często działa na korzyść. Albo zawsze :)
    Jak się przebywa z człowiekiem lata to już można stwierdzić ze zna się go na wylot, ale istnieje możliwość ze życie wywróci się do góry nogami i reakcja nie będzie taka jakiej oczekiwaliśmy.
    I ze nie znamy siebie: pod tym się podpisuje. Gdybać można, a jak coś nas spotyka to często nasza reakcja jest zupełnie inna.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że nawet posiadając czyjąś zgodę, nie poznamy drugiej osoby w 100%. Możemy mówić, że sobie ufamy i może rzeczywiście tak będzie, ale kiedy coś się popsuje... reakcja tego człowieka może być inna niż tą której od niego oczekiwaliśmy. Zawsze zostaje ten lekki dreszczyk emocji, który nam towarzyszy. Bez niego nie bylibyśmy ludźmi. Bez tego nie bylibyśmy sobą.

    Martyna
    http://ekspresem-przez-zycie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wątpię, że ktokolwiek chciałby opowiedzieć o sobie wszystko. A zaskakujące reakcje ludzi jeszcze bardziej urozmaicają życie :)

      Usuń