Przejadłeś się pysiu?


Jest sobota. Już piąty dzień chcesz coś zrobić, ale zawsze coś ci przeszkadza. A to urodziny dziadka, tutaj znajomy zadzwonił i na facebooku pojawiła się plotka tygodnia. W międzyczasie spadł śnieg. Właśnie w tym momencie zadajesz sobie pytanie: jak żyć?

Wszystkie filmy motywacyjne są już obejrzane. Po sześć razy każdy. Próbujesz siódmy, ale kiedy tylko widzisz tytuł chce ci się wymiotować. Nic dziwnego, przejadłeś się trochę pysiu.

-Ale jak to? To motywacja mnie nie motywuje?
-No widać skarbie nie. Zadaj sobie zasadnicze pytanie po co ona jest.
-No żebym...
***

Chyba zgodzisz się ze mną, że to nie powinno tak wyglądać. Czy nie miało być tak, że po seansie pełnym porad życiowych wstajesz i zaczynasz zmieniać swoje życie? Wyrzucasz wszystkie rzeczy, które nie zaliczają się do "clean food", bo przecież chcesz być "fit&healthy". Jednak pojawił się problem. W szafce masz cudowną, ogromną i prześlicznie wyglądającą czekoladę- po prostu twoją ulubioną. Nie chcesz się z nią żegnać, więc chowasz ją ponownie.
Powiem tak: determinacja 100%.

Od drugiego semestru zaczynasz się bardziej przykładać do nauki? Ile razy już coś takiego słyszałam. Każdy kto tak powiedział zapomniał o swoim postanowieniu. Zapewne celowo, bo było to dla niego nie wygodne, trudne do spełnienia -No tak, bo najlepiej jest się poddać bo coś nie wychodzi. Nie obchodziło ich to, że prawdopodobnie od tego będzie zależeć ich przyszłość.


Uwaga nowina dnia!
Nadmiar małych i jakże niewinnych motywatorów mogą wywoływać takie same efekty jak piętnasta tabliczka czekolady. Naukowcy (prawdopodobnie z Ameryki) po kilkuletnich doświadczeniach jednogłośnie stwierdzili , że jedynym nieszkodliwym motywatorem są nasze postępy.

To że podarujesz tą tabliczkę czekolady siostrze i że otworzysz te tak bardzo gryzące książki możesz zaliczyć do sukcesów. Serio, małych ale zawsze. Jak jesteś w stanie to zrobić to gratuluję. Teraz wystarczy tylko trzymać się mocno swojego postanowienia i mocno wierzyć, że to co robisz ma sens. Bez tego nie będzie to możliwe. Aha i nie poddajemy się przy pierwszej lepszej okazji!

***

-Ale jak to? To motywacja mnie nie motywuje?
-No widać skarbie nie. Zadaj sobie zasadnicze pytanie po co ona jest.
-No żebym znowu uwierzył, że to co robię ma sens.

No właśnie. A po co jest ona tobie?


1 komentarz:

  1. Dlatego lepiej nie mieć słodyczy w domu - nie kuszą ;) Mnie zawsze motywuje gdy to, co robię, ma pozytywny wydźwięk wśród innych osób, gdy mogę kogoś uszczęśliwić i słyszę "dziękuję". Szczególnie w zimowe dni przydają się takie energetyczne kopy.

    OdpowiedzUsuń