Trzy rzeczy potrzebne do przetrwania

Ostatnio jestem bardzo zapracowanym człowiekiem, serio. W domu jestem tyle co śpię, jem
(z tym to różnie bywa) i piszę. Chyba nawet mi się to podoba, z dnia na dzień zadziwiam siebie ile rzeczy jestem w stanie zrobić przez ten czas. Swój cały dzień ogarniam dzięki kilku, jak dla mnie niezbędnych do przeżycia rzeczy. Kalendarz, zegarek i dobre śniadanie.

W kalendarzu mam wszystko. Dosłownie: oczywiście mój idealnie zaplanowany dzień prawie co do minuty,jakieś tam małe notatki, listy zakupów, kontakty, pomysły na nowe wpisy, mapa polityczna Europy, a nawet rozmiarówka butów w różnych krajach. To wszystko mieści się w moim małym kalendarzyku wielkości dłoni. Jest to jego ogromną zaletą, bo mam go ze sobą praktycznie cały czas. Poza tym uwielbiam oglądać je na wystawach i jednym z najlepszych momentów rozpoczęcia nowego roku jest właśnie wybór nowego kalendarza. A kiedy przeglądam swoje stare, przypomina mi się co ciekawego zdarzyło się danego dnia. Kalendarze są świetne!



Zegarek, dobrze że jest, ale i tak zawsze się spóźniam. Nawet jak się trochę śpieszy. Przecież ja i on dobrze wiemy, że mam dodatkowe minuty, wiec po co się śpieszyć? Ten na rękę noszę okazyjnie, tak na prawdę to nawet nie pamiętam kiedy go ostatnio nosiłam. Korzystam z zegarka w telefonie. Gorzej gdy się rozładuje, wtedy jestem lekko mówiąc: w dupie.



Dobre śniadanie. Każdy posiłek jest ważny, ale dla mnie śniadanie jest szczególne. To jest taki mój mały poranny rytuał. Nie jestem rannym ptaszkiem, ale jak trzeba to trzeba. Wstaje i przyrządzam sobie to na co akurat mam ochotę, jeszcze lepiej kiedy zrobi je ktoś za mnie :)

Warunki dobrego śniadania:

  • musi być ładne i jeszcze lepiej smakować
  • obowiązkowo ciepła herbata lub kawa (nawet w gorące dni)
  • to coś nie może być nudne (czyli kanapki odpadają)
  • brak pośpiechu

Wskazówka dla śpiochów: Jeśli obudzisz się rano, twoją pierwszą myślą musi być to co masz do zrobienia o tak wczesnej porze i dlaczego nie dasz rady wykonać tego później. Moim problemem było właśnie to, że nie wiedziałam co ja mam tak właściwie robić i szłam dalej spać. Masakra.

I to wszystko. Powinnam jeszcze dodać: chęć do pracy i entuzjazm (nawet ten wymuszony) sprawiają, że nawet najcięższe dni będą choć troszkę przyjemniejsze. Nie potrzebujemy całej sterty książek, organizerów, zeszytów i innych pierdół, aby być zorganizowanym.

Mimo to lubię oglądać filmiki, czytać blogi i książki jak inni układają sobie życie i stosują się do zasad minimalizmu, to co że w każdym jest to samo (raz na jakiś czas zdarzają się wyjątki). Lubię mieć multum kolorowych karteczek, przybornik pełen długopisów, pięć typów kredek tej samej barwy i ubrania w szafie ułożone kolorami (poważnie!). Tak po prostu. Sprawia mi to przyjemność, cieszy moje oczy i nie zastanawiam się nad tym czy to mi się serio do czegoś przyda czy nie. Zazwyczaj tak, więc nawet nie miałabym wyrzutów sumienia.
Dziękuję za uwagę i bądźcie zorganizowani!



2 komentarze:

  1. Organizowanie sobie życia może i wiele ułatwia ale według mnie jest zwyczajnie nudne. Nigdy nie planuje dnia z wyprzedzeniem bo wiem że życie jest nieobliczalne. W gruncie rzeczy to nie jestem nawet pewien czy dożyję następnego dnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie wiem czy dozyje 60, ale juz wiem co chce w tym wieku robic ;) jak ma sie milion rzeczy do zrobienia i chce sie choc na chwile odpoczac to planowanie jest bardzo przydatne. Niespodzianek nie da sie zaplanowac i m.in to nie pozwala ci sie nudzic

      Usuń