Przyjemność, która boli


Rozciąganie i ból. Dwie nierozłączne rzeczy. Znacie to? Przedstawiam państwu sprawdzone sposoby na rozciąganie! A raczej na pokonanie bólu.

Nie myślcie, że powiem wam jak go zwalczyć. Tak się po prostu nie da. Opowiem co robię, że nie jest on już dla mnie taki straszny. A i darujcie sobie rady, żeby myśleć o czymś przyjemnym. Jak do cholery? Ten kto tak mówi, to chyba nigdy się nie rozciągał... Nie można myśleć o czymś przyjemnym, ale można nie myśleć wcale ;)

Najważniejsze jest nastawienie. Jeżeli przychodzę na trening i mówię wszystkim o tym jak mi się nic nie chce, to chyba oczywiste, że wszytko będzie mi przeszkadzać. A ból będzie nie do zniesienia. Wiec co robimy? Przed rozciąganiem jesteśmy w świetnym humorze i przenosimy góry! No dobra, wystarczy, że będziemy pozytywnie nastawieni do życia.

Jest też druga opcja. Jestem tak zdenerwowana, że rozciąganie to dla mnie wybawienie. Ja się rozciągam, jestem coraz bliżej ziemi, a mój umysł skupia się na problemach zamiast na bólu. Chyba ten sposób jest najlepszą opcją. Nic praktycznie nie czuję, moje emocje są jak znieczulenie. Także jeżeli jesteście nieprzyjemni dla innych, zamiast wyżywać się na wszystkich dookoła to wybierzcie stretching. Wszyscy dobrze na tym wyjdą!

fitness motivation | via Tumblr

Nie jedzcie dużo przed rozciąganiem! Mi się zdarzyło kilka razy i nigdy więcej. Czekolada musi poczekać. Wiecie, jednak nie wygodnie jest leżeć w rozkroku z klatką piersiową na macie i mieć pełny żołądek. Uwierzcie, nie da on o sobie zapomnieć.

To nasz umysł nas ogranicza. Jeżeli pokonacie swoje "lęki" i uprzedzenia to będzie łatwiej. To trzeba wyćwiczyć. Z czasem, jak już będziecie coraz bardziej rozciągnięci będzie łatwiej. Między innymi, dlatego że przyzwyczajcie się do tego rodzaju bólu. Po prostu potrzeba czasu! Zresztą jak na wszytko.

Jeszcze na koniec kilka wskazówek co do rozciągania. Nie śmiejcie się. Nie ma nic gorszego od wybuchu śmiechem przy treningu. Uwierzcie mi, mam tak praktycznie na co drugim treningu i to wcale nie jest fajne! Automatycznie twoje rozluźnione mięśnie spinają się, stoisz w nienaturalnej pozycji... Jeszcze raz to powtórzę, nie próbujcie tego w domu!

Kolejna sprawa to taka, że wasz partner z którym się rozciągasz nie może robić gwałtownych ruchów. Łatwo wtedy o kontuzję. Przez taką głupotę możecie wypaść z trenowania na długi czas. Idealne ruchy to delikatne, zdecydowane i płynne. Wtedy ból jest minimalny.

Niby piszę o takich banalnych rzeczach, wszyscy o tym wiedzą. Ale i tak znajdzie się taki jeden z drugim co robią sobie z tego jaja. Żarty odpuście na później.

Jeśli chcecie się podzielić waszymi doświadczeniami to zapraszam do komentarzy.
Miłego rozciągania życzę!

źródło zdjęć: weheartit.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz