Pakujemy się



Wycieczka. W sobie mam na raz mnóstwo sprzecznych emocji. Jestem jednocześnie podekscytowana, a za razem boje się, ze coś pójdzie nie tak. Boje się, ze czegoś zapomnę...

Żeby zmniejszyć ryzyko robię listy. Duuuzo list. A i tak pakuje się na oko. To muszę wziąć, tamto tez. A i jeszcze zapomniałabym o tym.

Cale szczęście mój umyśl każe mi sprawdzić, czy mam wszystko z listy. Jak jest więcej niż na kartce- nic nie szkodzi, póki dam rade unieść torbę to jest dobrze :)

Kiedyś miałam sen. Mam nadzieje, ze nie proroczy. Jechałam na coś w stylu wycieczki lub bardzo krótkiego obozu. Przy pakowaniu byłam pewna, ze mam wszystko. Dodam, ze był to wyjazd sportowy. Zgadnijcie, czego zapomniałam. Ręcznika, o ile jeszcze nie mydła! Nie pamiętam dokładnie. Był to dla mnie koszmar. Serio. Obudziłam się z taka panika, ze zastanawiam się pięć razy czy czegoś nie potrzebuję na jutrzejszy dzień w szkole.

Kiedyś na obozie moja koleżanka zapomniała ładowarki do telefonu. Nikt nie miał ładowarki do jej modelu, a obóz trwał dwa tygodnie. Stał się cud. Okazało się to, ze nasza współlokatorka miała dwa telefony. Wystarczyło przełożyć kartę SIM. To się nazywa spaść na cztery łapy!

Mimo tego uwielbiam się pakować. Wybieranie, układanie, upychanie... Łubie to! Może oprócz prasowania. Zazwyczaj pakuje się dzień lub dwa przed wyjazdem, a potem dokładam to, o czym zapomniałam. Jednak dzisiaj jest inaczej. Zupełny spontan. Wczoraj w nocy wstawiłam pranie, nie wiem czy wyschnie; układanie jeszcze przede mną. Dobra, jednak będę chyba zmuszona upchać wszystkie te bardzo potrzebne rzeczy. Przecież nie obędę się się bez wielkiego szamponu i miliona butelek piciu. Tak się kończy spontan.

Koniec końców wszystko jest ok. Zastanawiam się teraz tylko jak ja tak wcześnie, wstanę... Wybieram się na Słowację.

Także życzcie mi milej wycieczki, lecę przeżywać nowe przygody!;)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz