Już jest, film "I can't go"



Nadszedł ten dzień, premiera filmu "I can't go"! Zrealizowany przy małym budżecie, dobra nie oszukujmy się nie było go wcale; jako projekt z języka angielskiego. Włożyliśmy w niego dużo pracy, serca i staraliśmy się, żeby wyszedł bardzo profesjonalnie. Taki też się stał. Ogólnie bardzo się zaangażowaliśmy. Musicie koniecznie go obejrzeć, bo warto!



Film trwa siedemnaście minut, nagrywaliśmy go przez ponad tydzień. Zapełniono pięć godzin na kasecie kamery, potem montowanie. Sami pisaliśmy scenariusz z pomocą pani Natalii Ivanets, naszej nauczycielki od angielskiego. Jesteśmy pani wdzięczni, za motywowanie do szybkiej realizacji tego projektu. Gdyby nie pani, bardzo możliwe, że byśmy go nie dokończyli. Tak drodzy czytelnicy, mnie też czasem trzeba motywować, nie jest to tak, że tego nie potrzebuję.



Przeczytajcie teraz komentarze aktorów, statystów, reżyserki i całego zespołu pracującego nad filmem. Nie było to dla nas łatwe zadanie, ale daliśmy radę. Na pierwszy ogień wypowiedź pani Ivanets:

"Dla mnie to był największy projekt z języka angielskiego jaki kiedykolwiek zrealizowałam. Jestem pod wielkim wrażeniem waszych zdolności aktorskich i pomysłowości. No i mieliśmy szczęście, że mieliśmy takiego reżysera, kamerzystę i montażystę w postaci Natalki, bez niej nie było by tego filmu. Jestem ogromnie z was dumna!"



Natalki Ćwiklińskiej umiejętności były przy tym projekcie bezcenne. Ona również wypowiedziała się na ten temat.
"Początkowo nikt nie brał tego na poważnie, bo w końcu już miesiąc do zakończenia roku, poprawki itp. Jednak kiedy rozpoczęliśmy pracę nad pisaniem scenariusza, powoli każdy zaczął się angażować.Kiedy wszystko było już przelane na papier, rozpoczęła się moja praca. Zawsze wiedziałam, że mam bardzo zdolne koleżanki...i kolegów oczywiście, ale to jak profesjonalnie zachowywali się podczas kręcenia scen, przeszło moje oczekiwanie. Opanowanie tekstu i powagi w wielu momentach było bardzo trudne Jeden głupi uśmiech i wszyscy leżeli ze śmiechu, tylko ja musiałam udawać, że mnie to nie rusza i gonić szybko do ponownego skupienia. Miałam świadomość, że na moich barkach spoczywa ogromna odpowiedzialność. Od momentu nagrywania przez montaż do publikacji. W sumie nagraliśmy 5h, z czego 16 min znajduje się w filmie Montowałam trzy noce, a podczas ostatniej spałam tylko 2h, ale czego się nie robi dla sztuki. Najtrudniejsze są sceny zbiorowe, trzeba ogarnąć wszystkich, 10 razy prosić o ciszę, o to, by nie patrzyli w kamerę Ale są one nie banalnym urozmaiceniem filmu. Myślę, że powstanie naszego filmu jest dowodem na to, że jeśli się czegoś bardzo pragnie, to można to zrobić. Wystarczy, że zaledwie kilka osób zarazi swoim pomysłem resztę i można robić rzeczy wielkie. Mam nadzieję, że chociaż nikt z nas nie jest profesjonalistą, zostanie doceniony, a nasza wspólna praca będzie początkiem czegoś wielkiego."

Sami widzicie ile swojego cennego czasu musiała poświęcić. Musiała wybierać najlepsze sceny spośród naszych wygłupów, a było ich naprawdę dużo. Wiecie przecież jak ludzie zachowują się przed kamerą: albo nie wiedzą co powiedzieć, albo zaczną odstawiać jakieś miny. Dobra, kolej na pozostałych!

"Codziennie miałam ze sobą statyw i nie był mi potrzebny, raz go nie wzięłam i musiałam poratować się stosem książek"
 ~Natalia Ćwiklińska

-Ala, czy podobała ci się praca fotografa na naszym planie filmowym?
-Praca fotografa na planie naszego filmu była super. Co prawda nieco czasochłonna ale mi się podobało. Było to dla mnie także nowe doświadczenie jako "fotografa". Zazwyczaj robię zdjęcia fauny i flory, a także ludziom. Głównie tak wyglądała moja "praca". Kilka godzin w plenerze z modelką. Miałam czas na przemyślenie każdego kadru, tym razem musiałam działać szybko, bo być może taki moment się już nie powtórzy. Mimo to cieszę się że miałam zaszczyt być tam jako "fotograf" i móc uwiecznić te chwile.- wypowiedziała się Alicja Zielonka, która jest autorką zdjęć użytych w tym poście. Inne zdjęcia z planu i nie tylko możecie zobaczyć na jej funpage'u .

 Ściągawki też były :)
-czy scena ze stołówki odzwierciedla twoje zainteresowanie deskorolkami?
-hmmm, trudno mi odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ nie jestem skate'm, nie uważam się za skate'a, nie robię flipów czy slide'ów bo.. się boję ;D Obejrzałam zbyt wiele filmików na youtube, gdzie ktoś robi np. tailslide'a i wywraca się a potem ma złamanie otwarte nogi. Straszny widok. Fakt, często coś "grzebie" w mojej desce i ciekawi mnie to, aczkolwiek myślę że była to po prostu "mała rola" w naszym filmie, gdyż moją prawdziwą pasją są fotografia i komputery." -kontynuuje Ala.



-Co ci się najbardziej podobało, zjedliście potem tą kiełbasę, skąd pomysł odbijania piłki na stołówce. W pewnym momencie myślałam, że dostanę nią od was :)
-Nie zjedliśmy bo to ognisko na bazie nawozu, a odbijanie piłką to wymyśliliśmy z Pawłem nudziło nam się.- odpowiada Kacper Rudzki.



-Julia, jak się czułaś grając czarny charakter?
-Jak ryba w wodzie, czułam się bardzo dobrze.
-A jak brzmiał twój tekst, który powtarzałaś kilkakrotnie w filmie?
-"Maybe they aren't your true friends"- mówi Julia Rumińska. Zwróćcie na ten tekst uwagę, bo padł on w kilku scenach, co gorsza, jest on o mnie!
-Chciałabyś kogoś pozdrowić, coś dodać?
-Że pizza była dobra! Pozdrawiam Sandrę i jej mamę.



"W moim odczuciu film ",No, I Cant" był świetnym doświadczeniem, nie tylko od strony poznania tajników kręcenia (i czułam się jak gwiazda na planie), ale także mogliśmy poczuć jak to jest mówić po angielsku więcej niż na lekcji, mogliśmy się wczuć i szlifować nasz akcent i ukazywanie słowne emocji w taki sposób by było to zrozumiale dla większego grona widzów."
Oliwia Piwócka 



-jak ci się pracowało z nami, czy od razu się zgodziłeś jak zaproponowano ci udział w projekcie?
-A wolisz wersję prawdziwą, czy, że się tak wyrażę "rozszerzoną"?
-Prawdziwą,ale możesz się rozpisać w kilku zdaniach.
-A ładna pogoda, to co się będę kisił w domu. Ale możesz napisać, że zawsze chciałem zostać aktorem, a udział w tym filmie, to wielka szansa, by się wybić. Poznałem profesjonalistów, mam kontakty w świecie wielkiego filmu i kiedy tylko ukończę akademię zdobędę rolę w jakiejś hollywoodzkiej produkcji.
-to miło, że wpadłeś :)
 Tak własnie wyglądała rozmowa z Sebastianem Dudkowskim.



Teraz dialog z Pawłem Zygo, który wcielił się w rolę sportowca.
-Pawle, czy chciałbyś się wypowiedzieć w kilku zdaniach na temat filmu?
-Jaaaaa ? I just wanna make a sweat.
-Dziękuję, a jak się czujesz, że wątek, w którym bierzesz udział bije rekordy uwielbień?
-Serio ?
-Serio.
-Ja nic nie wiem, nawet tego nie widziałem
-To zobaczysz w poniedziałek, a jak ci się z nami współpracowało?
-Bardzo dobrze choć na początku to ja zbytnio nie byłem do tego przekonany.
-Chciałbyś coś jeszcze dodać od siebie ?
-Pozdrawiam mamę i tatę, brata nie.


-Było świetnie! Czuliśmy się jak zawodowi aktorzy, a poza tym to była świetna reżyserka i bez niej nic nie byłoby tak samo - mówi Magdalena Kamińska
-A jak się czułaś grając rolę "plastika" ?
-Dziwnie, bo to nie mój klimat.
-Jak wyglądała wasza charakteryzacja?
-Malowałyśmy siebie nawzajem.
-I nie było czegoś w stylu: "walnij więcej tego podkładu" ?
-Oczywiście, że było. Ale wiadomo wstydziłyśmy się, bo to nienormalne dla nas. Obeszło się bez tego... A bardziej postawiłyśmy na ubiór i na mimikę twarzy :)

"Na planie filmowym nie piliśmy alkoholu, używaliśmy rekwizytów!"
 ~ Julia Rumińska
"Moim zdaniem organizacja była zaskakująca. Wszyscy potrafiliśmy się zgrać, a Natalia świetnie sobie poradziła z opanowaniem tego wszystkiego. Rola sztucznego tłumu na stołówce to była rola życia i bardzo mi się podobała "
Iga Majchrzak



"Czasami miałam wrażenie, że się nie wyrobimy i że to bez sensu. Gdybyś mnie zapytała, co było w tym wszystkim najlepsze to odpowiedziałabym, że zdecydowanie efekt końcowy  Cale przedsięwzięcie będę dobrze wspominać. Atmosfera była naprawdę fantastyczna, bardzo miło mi się ze wszystkimi współpracowało. Do tej pory śmieszy mnie to, że o kręconych scenach dowiadywałam się w sam dzień kręcenia, a tekstu uczyłyśmy się 5 minut przed nagrywaniem. Biorąc to nasze nieogarnięcie pod uwagę to, nam jako aktorom, poszło nawet nieźle " 
Wiktoria Gnatiuk

"Wybitna obsada i perfekcyjna gra aktorska zadowoliłaby nawet najbardziej wymagającego widza. A tak serio to uwzględniając, że dla większości ludzi biorących w tym udział był to debiut, to film robi wrażenie. Moim skromnym zdaniem to Natalia jest największą gwiazdą, bo to ona zrobiła z tym materiałem to cud. Mi osobiście podobał, ale moje zdanie jest gówno warte, bo byłem obecny przy jego tworzeniu i nie jestem odpowiednim źródłem opinii"
Michał Maciejewski


Zarzuciłam Jowitę masą pytań dotyczących filmu, oto one: Co ci się najbardziej podobało? Czy faktycznie reklamujesz w filmie jedzenie jogurtu na II śniadanie? Czy dobrze się czułaś w swojej roli czarnego charakteru? Jak długo uczyłaś się tekstu? Co sądzisz o scenie w "domu sekty" i podpisywaniu tajemniczego dokumentu?
"Najbardziej na planie podobało mi się to podejście Natalki, która wniosła do całego filmu dużo profesjonalizmu. To ona napędzała całe nagrywanie, bo tak na prawdę tylko ona się na tym znała, a ja się cieszyłam jak głupia, bo było to takie "poważne".
Co do jedzenia jogurtu to nie miałam takiego zamiaru, ale tak! Jedzcie jogurty! Są wspaniałe! I zdrowe! I wgl. Ja w swojej roli czułam się znakomicie. Uwielbiam grać złe charaktery. Wtedy przynajmniej występy są spektakularne. Powiedzmy
Natomiast tekstu uczyłyśmy się niesamowicie krótko. Z organizacją było tak, że nigdy nie było wiadomo jaką scenę gramy, więc tekstu się uczyłyśmy chwilkę przed nagrywaniem. W ciągu 10 min. Pięć razy przeczytać samemu, pięć razy powiedzieć już wspólnie. Oto i cała nauka. A moim zdaniem tekstu nie było tak dużo. Wika miała najwięcej, ja przy niej to pikuś.
Scena w domu sekty była chyba najtrudniejsza do zagrania z naszej strony, bo wymagała troszkę umiejętności aktorskich. Trzeba było przestać się śmiać i nagle stać się łowcą, a w przypadku Wiki ofiarą. Sam dokument natomiast był przerażający, bo zawierał straszną treść. Podpisywałyśmy ptasim piórem jakiś papier gdzie byli wzywani diabli. Na szczęście keczupem."
Jowita Błotniak 

Chciałabym jeszcze raz serdecznie wszystkim podziękować. Byliście cudowni, praca z wami to czysta przyjemność. Mam nadzieję, że uda nam się zrealizować jeszcze wiele projektów w gronie tak pozytywnych osób!





1 komentarz: