Biedny, bogaty i pracowity wół


Czytamy biografie ludzi sukcesu. Oglądamy motywacyjne filmy, przemówienia. Szukamy sposobów jak najszybciej powstać z umarłych i mieć zapał do pracy na co najmniej miesiąc Jednak zapominamy o najważniejszej rzeczy, która jest kluczem do sukcesu. 

Chcemy wiedzieć w jakiej rodzinie urodził się Jobs, gdzie mieszkał Jackson, jakie miał zainteresowania Bezos. Dosłownie wszystko jak zaczynali wielcy ludzie. Nie wiadomo dlaczego. Bo ani się na nich nie wzorujemy, bo przecież każdy wie, że jest mnóstwo sposobów na fajne życie. Ani nie jest to jakoś szczególnie potrzebne nam do życia. Weź do ręki pierwszą lepszą książkę. Historia głównego bohatera jest następująca: albo jest bogaty i mu wszystko można- dlatego odniósł sukces. Chociaż ta forma jest zazwyczaj nie lubiana przez czytelników, więc autorzy wymyślili drugą. Biedny chłopak z małej wioski, który musi harować jak wół aby mieć dach nad głową. 

Jest też trzecia opcja. Biedny i ten bogaty konkurują ze sobą. To sprzedaje się jak świeże bułeczki. W tym przypadku: założenie firmy o światowym zasięgu. A wkrótce międzyplanetarnym, nieważne. Bogaty wychodzi na prowadzenie, prawie ma już ustawioną pozycję przez tak zwane "kontakty", ale coś poszło nie tak i biedny bohater wyprzedza go. Jego progres jest w końcu tak ogromy, że ten bogaty nie dorasta mu do pięt. Pytanie dlaczego tak się stało. 

Spójrzmy na ich historię. Bogaty chłopczyk miał wszystko. Biedny zawsze musiał ciężko pracować, aby coś mieć. Małego, biednego bohatera, który w końcu stał się właścicielem najbardziej liczącej się firmy na rynku charakteryzowała pracowitość.  



To ona jest kluczem do sukcesu. Nieważne ile poświęcicie czasu na szukanie motywacji. A wiem, że większość zapycha sobie tylko czas takimi rzeczami. Bez ciężkiej pracy się nie obejdzie. Dlatego czasem, zamiast szukać inspiracji na końcu internetu to warto zrobić coś, bo tak trzeba. Przecież nie zawsze musimy mieć ochotę. Kiedy mamy do zrobienia w domu pranie, to co: włączamy sobie któreś z przemówień TED, a dopiero potem działamy? Nie, robimy bo tak trzeba. Bo nie będziemy mieli czystych ubrań, bo cała łazienka jest w brudnych ciuchach, a co gorsze- mama się zdenerwuje! 

Każda czynność ma swoje konsekwencje. Motywujemy się, nie ma w tym nic złego, czasem trzeba. Ale to co się teraz dzieje, to zaczyna być dziwne. Nie mamy humoru = nie robimy kompletnie nic. To tak jak z pogodą na bieganie, nigdy nie będzie idealnej. Tak samo z naszą produktywnością, jeżeli nasz sukces ma się opierać na humorze to możemy sobie już podziękować na starcie. 

Życzę wam, abyście znaleźli waszą motywację jak najszybciej. Dlaczego? Bo wasza konkurencja nie obija się, gdy cały świat jest przeciwko niej. Pracuje jak wół, albo nawet i dwa. 

5 komentarzy:

  1. cudowny blog! bardzo pomysłowy wpis! :* będę zaglądac częściej! :3
    a teraz serdecznie zapraszam na nowy rozdział opowiadania na: http://forever-hyhy.blogspot.com/2014/06/czesc-2.html ;) bardzo zależy mi na wyrażaniu opinii w komentarzach, pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Nieźle zapierdielasz z tymi nowymi postami! Tak trzymać :)
    Ten genialny, jak wszystko, co wychodzi spod twojego pióra :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh, ale mi schlebiasz :) A co do postów to staram się pisać jak najczęściej zachowując przy tym regularność

      Usuń
  3. Oh jak mnie zmotywowałaś do działania. Bardzo lubię takie teksty. Najbardziej spodobało mi się zdanie, "wasza konkurencja nie obija się, gdy cały świat jest przeciwko niej". Fantastyczny tekst.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie :) Za to ty i pozostali czytelnicy motywują mnie właśnie takimi komentarzami do dalszego pisania.

      Usuń