Każdy z nas był kiedyś harcerzem #1


Czyli jak rozpalić ognisko w dobrym stylu.
Juhu pierwszy wpis z serii "Każdy z nas był kiedyś harcerzem".

     Jesteśmy umówieni na ognisko u przyjaciółki. Był stały skład, wszyscy w dobrych nastrojach i z chęcią przeżycia kolejnego w swoim życiu ogniska. Tak ogniska... Na początek trzeba było je umieć rozpalić! Los chyba chciał, żeby nie było nam za łatwo. Pierwszą przeszkodą jaką napotkaliśmy była tępa siekiera, którą mieliśmy podzielić gałęzie na mniejsze części. Coś nam nie szło, ciekawe dlaczego... Z pomocą przyszedł sekator, w całkiem dobrym stanie. O wiele lepszym niż siekiera. Jeden problem rozwiązany, niestety potem było już tylko gorzej.

     Poukładane gałęzie należałoby podpalić. Co się okazało? Gałęzie są mokre. No fajnie, i co teraz? Kochana organizatorka przyniosła swoje stare zeszyty. Super-prawie-niedziałającą zapalniczką my, wspaniałomyślni podpaliliśmy kartki, wsadziliśmy je do sterty gałęzi i czekamy.Czekamy.. Cały czas czekamy... i czekamy...
 Zgasło. Ponowne próby nic nie dały, a przy nich lekko poparzyłam się płomieniem. Zmarnowana ja, w żaden umyślny sposób nie udzielająca się już do wynalezienia odpowiedniej drogi rozpalenia ognia na tyle dużego by upiec kiełbaski siadłam na krześle.

     Wzięłam do ręki kartki i zaczęłam je składać. Nie jestem zbyt utalentowana w sztuce origami, moje umiejętności ograniczają się do zrobienia łódki lub po prostu czapeczki murarskiej. Wybrałam to drugie, jednak wyszły bardzo malutkie. Nie przeszkadzało mi to i zrobiłam po jednej dla każdego. Pełniły one różne funkcje, ktoś je rozdawał w ramach "nagrody", inni w formie "kary", nieważne. Nie zgłębiajmy się w szczegóły. Ale jej najlepsze zastosowanie było właśnie do ogniska.

W tym przypadku kiełbasek :)

      Kolega włożył do moich cudownych mini-czapeczek śmierdzącą podpałkę do ogniska, pojawił się płonień. Wszystkie czapeczki spotkał ten sam smutny los. Wszystkie spłonęły w wielkim i cudownym ognisku, które wszyscy wspólnie rozpaliliśmy. Za to kiełbaski były dobre :)

      Tak własnie poradziliśmy sobie w jakże trudnych sadowych warunkach. Teraz już żadne mokre drewno, tępe narzędzia i wszelakie inne przeszkody nie staną nam na drodze do naszego szczęścia z kiełbaskami.

Mądra myśl na dziś: szukajcie nieszablonowych rozwiązań. Miłego dnia!

2 komentarze:

  1. Tępe narzędzia to żadna przeszkoda przy odrobinie techniki i brutalnej siły. No dobra z tego co pamiętam to użyliśmy głównie brutalnej siły

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale sens wypowiedzi pozostał taki sam, poradziliśmy sobie i było świetnie! :)

      Usuń